Marika: Rzucam się w tłum

MARIKA ZIELONA GÓRA2

Marika, którą ostatnio możemy oglądać jako jedną z prowadzących „The voice of Poland” wystąpiła niedawno w zielonogórskim Trzepaku. Zobaczcie sami co nam powiedziała o programie, muzyce i modzie…

 

 

Spotykamy się w zielonogórskim Trzepaku. Lubi Pani koncerty w tego typu kameralnych miejscach?
Ja lubię koncerty, miejsce jest sprawą drugorzędną. Przeważnie koncertujemy w klubach obliczonych na kilkaset osób publiczności. W tego typu małych przestrzeniach jest inaczej, bez dwóch zdań, natomiast dzięki temu udaje się uzyskać taki intymny, bliski klimat, recitalowy. Szczególnie, że my gramy w zupełnie innym wydaniu niż zazwyczaj koncerty. Normalnie mam 10-osobowy zespół a w tym przypadku zasiadamy na scenie tylko we dwójkę. Jest tylko głos i gitara (Krzysztof UFO Nowicki – dop. red.). I to już buduje zupełnie inną relację, bo publiczność koncentruje się bardziej na mnie i na Krzysiu, ale jednak bardziej na mniej niż kiedy ma do czynienia z bardzo dużym zespołem. Gdzie ciągle jest ferwor i są jeszcze dwie chórzystki, kobiety i jest jeszcze na czym oko zaczepić. Tutaj jesteśmy tylko my i jest trochę takiego klimatu pokoju, gdzie sobie zasiedliśmy i będziemy sobie muzykować, rozmawiać i dowcipkować. To jest fajne. To jest inne, ale fajne.

A kto wpadł na pomysł, żeby ruszyć w trasę „bez prądu”?
Właściwie trasa „bez prądu” dopiero nas czeka, bo nagraliśmy taki album. W tej chwili domykamy kwestie okładkowe, tłocznia itd. Nagraliśmy płytę, która no może nie jest w 100 procentach akustyczna, ale ma takie znamiona, bo przearanżowaliśmy dużo moich piosenek z trzech moich ostatnich albumów. W związku z czym w trasę tego typu ruszymy, a tu to – po prostu zaproszenie. Ja jestem jedną z artystek czy formacji, które zostały zaproszone do wzięcia udziału w Wino-Graniu. To jest akcja, trochę taka społeczna, która ma propagować picie wina i słuchanie muzyki. Ale nie ma w tym jakiegoś „ą ę bułkę przez bibułkę” i takiego nadęcia , że teraz oto będziemy koneserami win, tylko po prostu. Czasy się zmieniły, również polska obyczajowość względem wypijanym trunków zmienia się o w tej chwili jest tak, że nie siedzimy i pijemy wódy pod żeberka z grilla, tylko frajdę nam sprawia również napicie się wina i posłuchanie muzyki. Jest to jakaś inna poetyka takich spotkań i inna forma rozmowy czy kontaktu. My siedzimy, uśmiechamy się i gramy. Jest koncentracja na dźwiękach, podczas gdy na koncertach ja jestem bardzo ekspresyjna: biegam, wywijam jakimiś ręcznikami, rzucam się w tłum. Tutaj to zupełnie inny rodzaj energii, ale to nas przyciągnęło, jak się to zaproszenie pojawiło. Więc organizator Wino-Grania wpadł na pomysł, żebyśmy to zagrali i pomyślał czemu Marika miałaby nie zagrać. I my usłyszawszy, że jest taka propozycja po prostu ją przyjęliśmy.


Ostatnio można Panią oglądać w programie „The Voice of Poland” jako jedną z prowadzących. Jak się Pani odnajduje w tej roli, trochę zupełnie innej w Pani życiu.
Świetnie (śmiech). Dobrze się bawię. Wprowadzam element nieoczekiwanego błędu, jakiegoś marginesu błędu, dzikości, naturalności, trzpiotowatości, bardzo mi się ta rola podoba, dlatego że nikt mi jej nie pisze i tylko ona wychodzi tak jakoś sama z siebie, bo ja taka jestem. Bawię się świetnie, bo chodzi o muzykę. Tam ludzie po prostu znakomicie śpiewają. Ja bardzo się cieszę, że mogę ich słuchać, kibicować im, wspierać i uczestniczyć gdzieś tam w wykluwaniu się karier. Bardzo często są to osoby już bardzo gotowe na robienie własnej roboty, tylko potrzebują jakiegoś takiego wypchnięcia do przodu, które może im dać tego typu program.

Ma już Pani jakiś swoich faworytów?
Oczywiście, że mam, ale to kto jest moich faworytem nie ma kompletnie znaczenia, bo ja tam nie mam nic do gadania, jeśli chodzi i decyzyjność. Ale są ludzie, którzy bardziej mi się podobają i są ludzie, którzy podobają mi się mniej. To naturalne. Wśród moich faworytów są i chłopcy i dziewczyny, bardzo różni, różni także wiekowo, różni o doświadczenie, ale jest taka trójka, której mocno kibicuję.



                                                   Marika i Krzysztof Nowicki w Klubokawiarni Trzepak

Jesteśmy z Magazynu Stylowa Zielona Góra więc nie może zabraknąć pytania o styl. Jaki jest Pani styl? Jaki jest styl Mariki?
To zależy od dnia (śmiech). Jaki jest mój styl? No dziś jestem chyba bardzo klasyczna, ale moją klasyczność i tak rozbijają moje dziwne włosy. Jaki jest mój styl… to nie jest do mnie pytanie. Krzyś, jaki jest mój styl?

Jaki jest Twój styl mówisz? – odpowiada obecny przy wywiadzie Krzysztof UFO Nowicki

Bo ja mam takie dni, że szpile, ostatnio bardzo często szpile i sukienka

No właśnie coraz częściej – potwierdza Nowicki

A wcześniej to adidaski, jeansy

Dresy – dorzuca gitarzysta

W dresach nie chodziłam, bez przesady.

To może nie po koncertach i nie po ulicy – dorzuca żartobliwie Krzysztof UFO Nowicki.

Jaki jest mój styl? Uliczny – odpowiada Marika (śmiech). Nie no nie, dzisiaj nie reprezentuję ulicznego stroju.

Powiedziałbym, że masz po prostu swój styl – podsumowuje Nowicki.

Dziękuję – kończy Marika (śmiech).

I to jest dobra odpowiedź. A ostatnie nasze pytanie dotyczy mody. Interesuje się Pani modą na co dzień?
Nie za bardzo (śmiech). Podobają mi się rzeczy ładne, a brzydkie mi się nie podobają i w tym bym zawarła całą moją wiedzę o modzie. To nie to ładne co ładne, ale co się komu podoba, mówi przysłowie. Rzeczywiście jest w tym dużo prawdy, natomiast ja się zmieniam jako człowiek w tym znaczeniu, że przestaję być dziewczynką, która zakłada za małe ubranka jakieś, za krótkie bluzy czy bluzeczki. Jestem już kobietą, która ma odwagę biegać wręcz w szpilkach i nosić suknie i sukienki. To pewnym momencie zmienia się gdzieś tam w głowie i ma się ochotę na te suknie albo się nie ma. Ja nie mam wciąż ochoty na garsonki i raczej chyba ta ochota mi się nie pojawi. To rzecz gustu. Bardziej mogłabym rozmawiać o tym jaki nie jest mój styl, niż jaki jest, bo właściwie są pewne rzeczy jakie mi nie odpowiadają, a po za tym robię co mi się żywnie podoba. Nie mam kierującej mną w tym zakresie stylistyki albo stylisty. Oczywiście jest tak, że do programów telewizyjnych zatrudniani są styliści, którzy czuwają, żeby wszystko jakoś było spójne, żeby prowadzący pasowali do siebie. To oczywiście ma miejsce. Natomiast w moim normalnym życiu, moje wszelkie koncertowe odsłony to są moje pomysły. Czasami być może nietrafione, ale nonszalanckie. Ja się modą nie bardzo zajmuje, bo zajmuję się muzyką. Natomiast jeśli chodzi o jakieś pomysły ewentualne i współpracę z kimś, kto potrafi kroić, ciąć materię i ładnie ją zszywać, to mam masę pomysłów na rzeczy, których nie mogę znaleźć w sklepach, a które chętnie bym nosiła. To może tak moja kreatywność byłaby w stanie być światu do czegoś potrzebna. Generalnie nie jestem dziewczyną, która bawi się stylizacjami, robi sobie zdjęcia. Nie uważam, że jestem w tym najbardziej utalentowana. Wolę korzystać z innych swoich parametrów.

 Klubokawiarnia Trzepak ul. Wrocławska 19 Zielona Góra

Rozmawiał: Waldemar Krystians               foto: Aleksandra Krystians

Zablokowano możliwość komentowania.

Comments are closed.

Advertise Here Advertise Here

Featured Video

  • STYLOWA ZIELONA GÓRA wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Są one wykorzystywane w celu zapewnienia poprawnego działania serwisu. W każdej chwili możesz dokonać zmiany ustawień dot. przechowywania plików cookies w Twojej przeglądarce. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie plików cookies na Twoim komputerze.
  • Zareklamuj się tutaj

  • Ostatni numer STYLOWEJ

  • Artykuły polecane:

  • Polecamy








  • Wideo: Stylowa ZIelona Góra

  • Dołącz do nas

    Znasz się na modzie i często bywasz w mieście? Chciałabyś połączyć przyjemne z pożytecznym i zebrać doświadczenie do CV. Skontaktuj się i współtwórz z nami portal o stylu w Zielonej Górze! Poszukujemy pasjonatów ze świata mody, kultury, sztuki i wszystkiego co stylowe.
  • Tagi

  • Wordpress theme provided by My services listed along with Im higher directory, click here for radio stations and logo